Marzec: pole stoi w wodzie, a azot już się spóźnia
Pierwsze telefony w sezonie brzmią zawsze podobnie: „mam pszenicę, mam mocznik, nie mam jak wjechać". Rzeźba terenu na Pomorzu Zachodnim potrafi być złośliwa - zagłębienia trzymają wodę do połowy kwietnia, a pas nadmorski i okolice jezior schną najwolniej. Ciągnik z opryskiwaczem albo utknie, albo zostawi koleiny, które będą widoczne przy żniwach.
Dlatego nawożenie dolistne dronem na podmokłe pola to nasza najczęstsza usługa wczesnowiosenna. Startujemy z drogi albo z przyczepy, nie dotykamy pola w ogóle. 30 hektarów pszenicy z mocznikiem i mikroelementami to jeden poranek, a wieczorem gospodarz dostaje raport z dawką i śladem przelotu.
Zwykle po takim zabiegu pada to samo pytanie: skoro tak można, to czemu dopiero teraz? Odpowiedź jest prozaiczna - sprzęt tej klasy pojawił się w regionie niedawno, a przepisy dopiero od kilku lat są jednoznaczne.
Czerwiec i lipiec: kukurydza, do której nikt już nie wjedzie
Kukurydza w okolicach Szczecinka i Koszalina potrafi mieć w lipcu ponad dwa metry. To moment, w którym opryskiwacz polowy przestaje być opcją, a omacnica prosowianka dopiero zaczyna pracę. Precyzyjne opryski kukurydzy dronem - Szczecinek, Koszalin, Biały Bór, Barwice - to w naszym kalendarzu najgęstsze dwa tygodnie roku.
Latamy nisko, około 2,5 metra nad łanem, pasem szerokim na 14 metrów. Strumień śmigieł jest tu ważniejszy niż sama dysza: wtłacza ciecz w dolne piętra rośliny, tam gdzie belka opryskiwacza nigdy nie dociera. Przy biologicznej ochronie - kruszynek na omacnicę - to różnica między zabiegiem, który zadziałał, a zabiegiem, który tylko kosztował.
Między zabiegami: pole widziane w podczerwieni
Drugi dron w naszym zestawie nie ma zbiornika. Mavic 3 Multispectral ma cztery kamery wąskopasmowe i RTK, i to on odpowiada za badanie pól kamerą multispektralną w zachodniopomorskim. Skan 200 hektarów to jeden lot i jeden poranek; wynik to mapa, na której widać rzeczy niewidoczne z drogi.
Największą wartość ma mapowanie NDVI dla rolnictwa precyzyjnego na zachodzie kraju z prostego powodu: mamy tu dużo gospodarstw wielkoobszarowych, gdzie różnica w obsadzie i kondycji między jednym końcem pola a drugim bywa dramatyczna. Z mapy NDVI robimy plik VRA - .shp albo ISO-XML - który wchodzi do rozsiewacza. Gospodarstwo pod Pyrzycami, z którym pracujemy trzeci sezon, ścięło w ten sposób zużycie azotu o ponad jedną piątą przy tym samym plonie.
Ten sam skan wykorzystujemy do monitoringu zachwaszczenia i ognisk chorobowych. Zamiast obchodzić 300 hektarów pieszo, dostajesz listę miejsc, do których warto podejść w tym tygodniu.
Sierpień: poplon wsiany w stojące zboże
Ekoschematy zrobiły z międzyplonu temat, o którym rozmawia całe województwo. Problem jest zawsze ten sam - termin. Po żniwach robi się sucho, a każdy dzień zwłoki to gorsze wschody. Wysiew poplonów dronem (agrolot.pl obsługuje ten zabieg w całym regionie) pozwala wsiać nasiona jeszcze w stojące zboże, na kilka dni przed kombajnem, w wilgotną glebę pod łanem.
Agras bierze 55 kg ładunku, dawki ustawiamy od 5 do 300 kg na hektar - facelia, gorczyca, mieszanki, wapno, mikrogranulaty. Z każdego zlecenia zostaje raport z powierzchnią i dawką, gotowy do teczki na kontrolę.
Jesień i zima: dziki, grad i spór o hektary
Gdy pola pustoszeją, zaczyna się sezon na dokumentację. Szacowanie szkód łowieckich z drona w powiatach gryfickim i stargardzkim to usługa, którą zamawiają u nas zarówno rolnicy, jak i koła łowieckie - obie strony wolą liczby niż kłótnię na miedzy.
Robimy ortofotomapę z georeferencją, obrysowujemy obszary wydeptane i zjedzone, podajemy powierzchnię z dokładnością do arów oraz procent uszkodzenia uprawy. Ten sam materiał działa przy szkodach pogodowych: gradobicie w rzepaku, zastoiska wodne po nawałnicy, przymrozek w sadzie. Raport trafia do ubezpieczyciela w 24 godziny od nalotu i nikt nie dyskutuje z mapą.
Zimą dochodzi jeszcze teledetekcja na odkrytej glebie - model terenu NMT/NMPT i mapa miejsc, w których woda stoi najdłużej. To materiał pod melioracje, które i tak planujesz od pięciu lat.
Ile to kosztuje naprawdę
Najczęściej wpisywane w wyszukiwarkę pytanie w naszej branży brzmi: oprysk z drona - cena za hektar w zachodniopomorskim. Nie robimy z tego tajemnicy, bo i tak policzysz to sobie w kalkulatorze na stronie:
| Usługa | Cena netto |
|---|---|
| Oprysk cieczą (nawozy dolistne, biostymulatory, biologia) | od 180 zł/ha |
| Wysiew poplonów i granulatu | od 210 zł/ha |
| Mapowanie NDVI / NDRE + pliki VRA | od 45 zł/ha |
| Szacowanie szkód z ortofotomapą | od 60 zł/ha |
| Rabaty ilościowe | 30 ha: 5% · 50 ha: 10% · 100 ha: 15% |
Dojazd w promieniu 50 km od Suchania jest bezpłatny, dalej 2 zł za kilometr. Minimalna wartość zlecenia to 900 zł przy zabiegach i 600 zł przy analizach - przy dwóch hektarach sam dojazd kosztuje więcej niż praca.
Sprzęt i papiery, bo o to pytacie najczęściej
Część gospodarzy szuka konkretnie hasła opryski dronem DJI Agras T50 w Szczecinie i okolicach - to najbardziej rozpoznawalny model tej klasy. My latamy nowszą maszyną z tej samej rodziny, DJI Agras T55: zbiornik 50 litrów, ładowność 55 kg przy granulacie, radar 360 stopni i wydajność do 15 hektarów na godzinę w realnych warunkach polowych, nie katalogowych.
Druga rzecz to legalne opryski z drona i wymagania PIORiN. W skrócie: z powietrza wolno aplikować nawozy dolistne, biostymulatory i zarejestrowane preparaty biologiczne; klasyczna chemia ochronna jest co do zasady zabroniona, poza wyjątkową zgodą wojewódzkiego inspektora. Od strony lotniczej potrzebne są uprawnienia STS-01, wpis operatora do rejestru ULC, lotnicze OC dla maszyny powyżej 25 kg i zgłoszenie każdego lotu przed startem. Mamy to wszystko i pokazujemy na życzenie.
Rozpisaliśmy ten temat szczegółowo w osobnym tekście: czy opryski dronem są legalne - przepisy PIORiN i ULC.
Komu usługi dronem rolniczym w zachodniopomorskim naprawdę się opłacają
- Gospodarstwom z polami, na które wiosną nie da się wjechać - koszt kolein i strat na ścieżkach bywa wyższy niż cała usługa.
- Plantatorom kukurydzy, którzy dziś rezygnują z zabiegu tylko dlatego, że łan jest za wysoki.
- Wielkoobszarowym gospodarstwom liczącym azot - mapa NDVI zwraca się zwykle w pierwszym sezonie.
- Każdemu, kto właśnie stoi przy zjedzonym przez dziki rzepaku i potrzebuje dokumentu, a nie szacunku „na oko".